Na październik 2025 roku zaplanowano start sytemu kaucyjnego w Polsce. W opinii dr Katarzyny Barańskiej, partnera w międzynarodowej kancelarii Osborne Clarke i Liderki Praktyki Dekarbonizacji, pierwsze efekty funkcjonowania nowych regulacji będzie można realnie ocenić dopiero po 2-3 latach. Ekspertka zwraca jednak uwagę na fakt, że brakuje jasności w przepisach. „Mocno trzymam kciuki, by wszystko zadziałało sprawnie, choć ten system budzi ogromne wątpliwości w ramach jego poukładania regulacyjnego”.
Jak z Pani perspektywy wygląda obecnie przygotowanie firm do wdrożenia systemu kaucyjnego? Czy może Pani ocenić, na jakim etapie są przedsiębiorcy?
dr Katarzyna Barańska: Jestem prawnikiem i zajmuję się regulacjami prawnymi, w związku z tym mogę ocenić jedynie stopień przygotowania regulacji prawnych oraz to, czy firmy rozumieją te regulacje i wiedzą, jak się do nich dostosować. Wydaje mi się, że na polskim rynku wciąż jest zbyt mała świadomość na temat nadchodzącego uruchomienia systemu kaucyjnego od października br.
Brak kampanii edukacyjnych to coś, co obecnie bardzo nam doskwiera. Nieprowadzenie takich kampanii powoduje, że zarówno producenci napojów – czyli wprowadzający te produkty na rynek – jak i jednostki handlu, nie do końca rozumieją, od kiedy i jakie obowiązki będą na nich spoczywać w ramach tego systemu.
Podobnie ministerstwo nie prowadzi działań edukacyjnych, co moim zdaniem, stanowi poważny problem w kontekście efektywnego wdrożenia systemu kaucyjnego. Jeśli konsument nie będzie wiedział, co zrobić z opróżnionym, zużytym opakowaniem, zbieranie tych opakowań na szeroką skalę będzie po prostu bardzo trudne.
Jakie elementy są kluczowe, by firmy mogły dobrze przygotować się do nowych obowiązków?
KB: Przede wszystkim firmy muszą zastanowić się, czy w ogóle będą uczestniczyć w tym systemie. To jest podstawowa kwestia. Czy są producentem napojów, a więc wprowadzającym te produkty na rynek? Definicja wprowadzającego jest dość szeroka, obejmuje nie tylko producentów, ale także importerów oraz wszystkich, którzy po raz pierwszy wprowadzają dany produkt w opakowaniu na napój na rynek polski.
Więc ta definicja jest naprawdę szeroka, dużo szersza niż tylko producent, który realnie wytwarza produkt. To jest pierwsza kwestia. Dlaczego to jest istotne? Ponieważ brak zapisania się, czyli przystąpienia do systemu kaucyjnego, może wiązać się z dodatkowymi opłatami – tzw. opłatą produktową. Jest to forma wypełnienia obowiązku wyłącznie za pomocą kontrybucji finansowej, która od 2026 roku potroi się dla tych, którzy do systemu nie przystąpią.
Druga kwestia dotyczy jednostek handlowych, które muszą zorientować się, czy a jeśli tak, to w jakim zakresie, będą uczestniczyć w systemie kaucyjnym. Zakres ten może różnić się w zależności od powierzchni sklepu oraz asortymentu, jaki taka jednostka oferuje.
Warto tutaj podkreślić, że jednostka handlu w polskim prawie nie jest rozumiana wyłącznie jako sklep spożywczy. To także sklepy niespożywcze, które w swoim asortymencie mają produkty objęte systemem kaucyjnym np. w lodówkach przy kasie. Ponadto, dotyczy to również parków rozrywki, kin, stacji benzynowych – czyli wszystkich tych punktów, w których sprzedawane są napoje. Każdy punkt, który sprzedaje napoje w butelkach plastikowych do 3 litrów, w puszkach do litra, czy butelkach zwrotnych o pojemności do 1,5 litra – takie jak obecna butelka po piwie – powinien się zorientować, w jakim zakresie będzie uczestniczyć w systemie kaucyjnym od października.
Jakie dokładnie są te poziomy uczestnictwa w systemie? Czy mogłaby Pani przybliżyć, jakie obowiązki będą mieć różne typy placówek?
KB: Przede wszystkim chodzi o powierzchnię sprzedaży, czyli powierzchnię sklepu, która jest mniejsza lub większa niż 200 metrów kwadratowych powierzchni sprzedaży.
Jednak w przypadku takich obiektów jak parki rozrywki, placówki z placami zabaw czy kina, mamy do czynienia z zupełnie innymi powierzchniami – znacznie większymi.
Wychodzimy z założenia, które również zawarliśmy w niedawno opublikowanym komentarzu do systemu kaucyjnego, że powinna być liczona wyłącznie powierzchnia, na której faktycznie odbywa się sprzedaż napojów. Chodzi tu o powierzchnię samego miejsca w którym odbywa się sprzedaż produktu w opakowaniu na napój, a nie powierzchnie takie jak sale kinowe czy magazyny. Te powierzchnie dodatkowe nie powinny być uwzględniane w obliczeniach powierzchni sprzedaży, a dotyczy to wszystkich jednostek handlu – zarówno parków rozrywki, kin, jak i innych punktów.
Trzeba jednak podkreślić, że taka interpretacja nie jest zapisana w ustawie. To nasza interpretacja, którą uważamy za jedyną racjonalną i możliwą do zastosowania w praktyce.
Wspomniała Pani o karach i opłatach – czy wiadomo już, jak będą one naliczane? Czy są one uzależnione od wielkości firmy albo powierzchni sklepu?
KB: Tutaj należy wyróżnić dwie kwestie – administracyjne kary pieniężne i konieczność zapłaty opłaty produktowej w tym drugim przypadku za brak osiągnięcia poziomu selektywnej zbiórki, zgodnie z przepisami.
Opłata produktowa jest uzależniona od wolumenów wprowadzanych na rynek – per kilogram, czyli na podstawie wagi opakowań lub produktów wprowadzonych do obrotu w danym okresie. Od tego zależy wysokość opłaty. Natomiast administracyjne kary pieniężne są nakładane za konkretne naruszenia. W tym przypadku wielkość przedsiębiorstwa nie ma znaczenia, ponieważ kary są określane per konkretne naruszenie.
Na przykład, za brak odpowiedniego oznakowania produktów w opakowaniu na napój objętego systemem kaucyjnym, po przystąpieniu danego wprowadzającego do systemu kaucyjnego. Te kary są określone w ustawie w stałych kwotach.
Patrząc na cały proces wdrożenia z szerszej perspektywy – czy Pani zdaniem system kaucyjny w Polsce ma szansę działać sprawnie?
KB: Mocno trzymam kciuki aby tak się stało. Cały czas ten system budzi ogromne wątpliwości w ramach jego poukładania regulacyjnego. Nie chodzi o to, żeby przepisy regulowały wszystko, ale żeby przedsiębiorcy wiedzieli jak mają funkcjonować w tym systemie. Nawet jeśli przepisy nie dają jednoznacznej odpowiedzi, ministerstwo czy inne instytucje powinny wychodzić do rynku z dobrymi praktykami, które pomogłyby w adaptacji do nowych regulacji. W Polsce, niestety, to nie funkcjonuje w ten sposób.
Być może można by ułatwić zrozumienie systemu przez przedsiębiorców, gdyby ministerstwo rzeczywiście promowało dobre praktyki i intensywnie prowadziło kampanię edukacyjną. Niestety, tego nam brakuje. W związku z tym obawiam się, że od 1 października znaczna część przedsiębiorców, konsumentów, a także producentów napojów, będzie się czuła zagubiona co ma zrobić. Potrzebujemy pilnie systemowych działań edukacyjnych.
Duże firmy – jak sieci handlowe czy globalni producenci napojów – już rozpoczęły działania i tworzą wspólne inicjatywy. Czy takie zrzeszenia to dobry kierunek?
KB: Operatorzy to spółki akcyjne non-profit, które mają zbudować ogólnopolski system zwrotu zużytych opakowań. Ale każdy z nich będzie prowadził własny system kaucyjny; suma tych systemów ma stworzyć ramę prawną na poziomie ogólnopolskim. Taki model funkcjonuje w innych krajach, natomiast w Polsce mamy do czynienia z unikalną sytuacją, gdzie operatorzy konkurują ze sobą. To nie jest model znany z innych rynków.
W innych krajach zazwyczaj działa jeden operator, który realizuje wszystkie funkcje, lub operatorzy mają wyznaczone różne zadania i się uzupełniają, ale nie konkurują ze sobą. W Polsce zaś operatorzy rywalizują, co może wpływać na efektywność rozwiązania w skali ogólnopolskiej. To, jak skutecznie to będzie funkcjonować, zależy od tego, w jaki sposób te spółki non-profit będą ze sobą współpracować.
To duże wyzwanie, ponieważ mamy do czynienia z kilkoma podmiotami stricte prawa prywatnego, które muszą porozumieć się do 1 października, by odpowiednio rozliczać się ze zużytych opakowań, które będą zbierać. Jest to oczywiste, że te opakowania będą zbierane w różnych wolumenach i w różnych terminach, a operatorzy będą musieli się między sobą rozliczać.
Czekają nas dość skomplikowane procesy. Mam obawy co do zrozumienia tego jak system ma działać – po stronie zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców.
W tej chwili mamy siedmiu operatorów systemu kaucyjnego z nadanymi uprawnieniami. Czy Pani zdaniem ta liczba się utrzyma, czy raczej będzie ich więcej lub mniej? Jaki model byłby najbardziej efektywny?
KB: Nie wiem, zobaczymy. To będzie bardzo ciekawe, jak polski rynek się ułoży. Myślę, że może to przebiegać w bardzo różny sposób. Kluczowe jest to, żeby istniała stabilna i transparentna regulacyjna rama do porozumienia.
Kiedy, Pani zdaniem, będzie można realnie ocenić pierwsze efekty działania systemu? Czy już po pół roku da się coś powiedzieć, czy potrzeba więcej czasu?
KB: Można powiedzieć, że na innych rynkach systemy kaucyjne uruchamiają się w pełni po około 2-3 latach. Tak więc pełne uruchomienie systemu kaucyjnego w Polsce również może zająć tyle czasu. Oczywiście, jest tu dodatkowa trudność, ponieważ będziemy mieli kilka różnych systemów, które będą ze sobą konkurować. To może stanowić pewne utrudnienie.
Na koniec chciałam zapytać o konsumentów. Czy polscy klienci są gotowi na ten system? Czy społeczeństwo jest wystarczająco poinformowane o tym, jak on będzie działać?
KB: To właśnie jest problem. Brak kampanii i ogólnej wiedzy, powszechnej świadomości tego tematu. Natomiast myślę, że gdy zaczną się pojawiać oznakowanie na opakowaniach, to na pewno będzie nas to bardziej interesowało, dlaczego ich cena wzrosła i w jaki sposób możemy odzyskać kaucję. Mam nadzieję, że szybko się do tego przyzwyczaimy i że stanie się to nawykiem dla każdego z nas.
dr Katarzyna Barańska jest partnerem w międzynarodowej kancelarii Osborne Clarke, Liderką Praktyki Dekarbonizacji i współautorką komentarza o systemie kaucyjnym
Rozmawiała: Katarzyna Łabuz
Rozmowa ESG Trends





