Nasze podejście do projektowania i produkcji powinno się zmienić. Zbyt często myślimy o tym, co zrobić z odpadami „po fakcie”, zamiast zastanawiać się, jak zapobiegać ich powstawaniu – mówi w rozmowie z ESG Trends, Elżbieta Rotblum, CEO ESGRE.
Elżbieta Rotblum, CEO ESGRE, od wielu lat związana z branżą nieruchomości jako członkini Executive Committee i Head ESG Product Council w Urban Land Institute na Polskę i Czechy, Ekspertka Climate Leadership, programu UNEP/GRID-Warszawa, członek PLGBC a także konsultant firm deweloperskich.
Podczas konferencji SILab25 (27.02.2025) będzie Pani prowadzić panel dyskusyjny o nowych technologiach i ich wykorzystaniu do inteligentnego zarządzania zasobami. Jakie trendy w tym obszarze obecnie można zaobserwować?
Elżbieta Rotblum: Panel będzie dotyczył szeroko pojętych surowców, a konkretnie mądrego nimi zarządzania i wykorzystywania do tego rozwiązań cyfrowych. Musimy inteligentnie podchodzić do zużycia wody i energii a także innych niezbędnych nam zasobów, które są nam potrzebne na co dzień, choć często nie zdajemy sobie sprawy jak są rzadkie albo jak wiele trzeba zużyć dodatkowych zasobów, aby zawrócić je do ponownego wykorzystania po tym jak już raz były w obiegu. Mowa więc będzie nie tylko o energii, ale także właśnie o niedocenianej ciągle wodzie. Jeden z panelistów SILab opowie nam na przykład o tym, jak zapobiegają zanieczyszczeniu środowiska oraz ograniczają zużycie energii i wody poprzez wprowadzenie olejomatów w naszym kraju.
To temat stosunkowo nowy i wciąż mało popularny. Polacy uczą się już oszczędzać energię – głównie ze względu na jej rosnące ceny. Oszczędzanie wody również zaczyna być istotne, choć jej koszt nie jest jeszcze na tyle wysoki, by wymuszał radykalne zmiany w gospodarowaniu tym zasobem. W tym kontekście pojawia się właśnie temat olejomatów. Pozwalają one na odpowiednią utylizację zużytego oleju roślinnego, który, jeśli trafi do kanalizacji, może powodować poważne problemy. Olej osadza się w rurach wraz z innymi odpadami, które do nich niepotrzebnie trafiają, a usunięcie zatorów z rur oraz oczyszczenie samej wody jest niezwykle energochłonne i wymaga kolejnych zasobów aby można było dalej korzystać i z samej wody jak i infrastruktury kanalizacyjnej. Podczas panelu poruszymy więc m.in zagadnienia, które często pozostają niewidoczne dla przeciętnego użytkownika – rzeczy dziejące się „w tle”, a jednak mające ogromny wpływ na środowisko i zasoby naturalne.
Jest Pani mocno związana z rynkiem nieruchomości. Ten sektor jest dosyć dobrze przygotowany do raportowania i chyba najlepiej rozumie ideę zrównoważonego rozwoju.
ER: W Polsce działa wielu deweloperów, którzy choć mają swoje oddziały w kraju, to ich główne siedziby znajdują się za granicą. Wśród nich są firmy szwedzkie, niemieckie, austryjackie i inne międzynarodowe podmioty, które często wyznaczają trendy oraz pokazują, jakie rozwiązania są bardziej efektywne i przyjazne dla środowiska. To właśnie oni wprowadzali kiedyś na rynek certyfikacje, takie jak BREEAM czy LEED, które początkowo były nowością (na które wielu patrzyło ze zdziwieniem…) , a dziś stały się standardem – nie tylko w budynkach biurowych, ale także w magazynach, obiektach handlowych czy mieszkalnych. Dzięki temu branża nieruchomości stosunkowo szybko zaadaptowała się do kolejnych wymagań związanych z raportowaniem ESG.
Jednym z głównych czynników napędzających te zmiany były rosnące ceny energii. Deweloperzy i właściciele nieruchomości zaczęli więc szukać sposobów na optymalizację kosztów i zmniejszenie rachunków dla najemców, którzy nie chcą płacić wysokich stawek za energię w nieefektywnych budynkach. To z kolei wywołało pozytywną konkurencję – rynek wymusił na inwestorach i deweloperach większe skupienie na aspektach środowiskowych i rozwiązaniach technicznych i cyfrowych dających realne oszczędności.
Każdy z nas, jako mieszkaniec, korzysta z usług bądź produktów, których ceny rosną m.in. dlatego, że są świadczone (lub produkowane) w wysoko energochłonnych budynkach. Dodatkowo coraz wyższe podatki od emisji sprawiają, że „trucie” zaczyna kosztować – a ten koszt finalnie przenoszony jest na konsumentów. Przykładem jest chociażby transport lotniczy, gdzie ceny biletów uwzględniają rosnące koszty związane z emisją i koniecznością jej kompensacji. Podobne zmiany zachodzą w innych sektorach, ponieważ technologie proekologiczne rozwijają się najszybciej tam, gdzie ich wdrożenie przynosi wymierne korzyści ekonomiczne.
Nieruchomości są w tym procesie na pierwszej linii, ponieważ ich energooszczędność jest bezpośrednio odczuwalna przez mieszkańców i najemców. Coraz bardziej wymagający deweloperzy chcą obniżać koszty operacyjne, zamiast przerzucać je na klientów – dlatego szukają obiektów z nowoczesnymi, zrównoważonymi rozwiązaniami. Jednym z wyzwań, przed którymi stoi Polska, są jednak dalej źródła pozyskiwania energii (w tym cieplnej). Jeśli budynki są podłączone do sieci zasilanej głównie „brudną” energią, firmy nie mogą wykazać w raportach, że ich działalność jest neutralna klimatycznie. Ciepło sieciowe w Polsce wciąż pochodzi z elektrociepłowni opalanych węglem kamiennym, a w prawie 40 proc. jeszcze ‘gorszym’ dla środowiska i naszego zdrowia węglem brunatnym, co negatywnie wpływa też na ślad węglowy organizacji.
W interesie wszystkich – od pojedynczych konsumentów, przez firmy, aż po cały kraj – jest wdrażanie nowoczesnych technologii, które przyspieszą transformację energetyczną. Ostatecznie organizacje i firmy będą musiały zaraportować te emisje, a jeśli Polska nie przyspieszy zmian, firmy działające na naszym rynku będą musiały uwzględniać wyższe wartości w swoich raportach ESG i będą mniej konkurencyjne względem zachodnich i północnych sąsiadów. Brak modernizacji sieci energetycznej ogranicza także możliwość podłączania nowych, zielonych źródeł energii. W efekcie każdy, bezpośrednio lub pośrednio, ponosi koszty wolniejszej transformacji – dlatego tak ważne jest, by wdrażać innowacyjne rozwiązania na każdą skalę, od lokalnych po ogólnokrajowe.
Wspomniała Pani o nowych technologiach. W ostatnim czasie na rynku pojawia się wiele zielonych start-upów, które wspierają deweloperów w raportowaniu ESG i realizacji strategii zrównoważonego rozwoju. Jak dobierać te narzędzia? Które z nich są warte uwagi?
ER: Wdrażanie nowych technologii to zawsze proces, który wymaga testów na określoną skalę, zanim przejdzie się do pełnoskalowej implementacji. To często trwa, a decyzje są podejmowane zbyt wolno względem rosnących potrzeb rynku. Bywa też, że technologie, które sprawdzają się w jednym regionie nawet Europy, nie są odpowiednie dla innego – np. rozwiązania popularne w Skandynawii mogą nie mieć zastosowania w Polsce ze względu na różnice klimatyczne, legislacyjne, dostępu do wody, a nawet ze względu na inny poziom świadomości w tych społeczeństwach. Warto więc brać pod uwagę uwarunkowania regionalne przy ocenie efektywności, także ekonomicznej, nowych rozwiązań.
Jednym z przykładów takiej technologii są pompy ciepła, które zyskują na popularności. Wciąż jednak brakuje wiedzy o tym, w jakich warunkach ich montaż jest rzeczywiście opłacalny. Często zdarza się, że indywidualni użytkownicy są wprowadzani w błąd i instalują pompy ciepła w domach, które nie są odpowiednio zaizolowane. W efekcie zamiast oszczędności pojawiają się wysokie rachunki za ogrzewanie, co prowadzi do rozczarowania. Podstawą powinna być edukacja – warto zrozumieć różnice między pompą powietrzną a gruntową oraz to, w jakich budynkach sprawdzą się najlepiej i jaka dodatkowa infrastruktura jest konieczna, aby działały optymalnie. Czasem kluczowym krokiem powinna być najpierw termomodernizacja budynku, zanim zdecydujemy się na dokładanie nowoczesnych technologii grzewczych. Ale oczywiście zawsze jest moment na rezygnację z kopciucha!
Co ciekawe, pompy ciepła znajdują coraz szersze zastosowanie także w dużych obiektach, takich jak magazyny. Jeszcze niedawno ta technologia była kojarzona głównie z budynkami mieszkalnymi i biurowymi. Magazyny projektuje i buduje się szybko, często bez konkretnego klienta na początku, który wyraziłby chęć pokrycia kosztów takiej dodatkowej zielonej inwestycji przez co rzadziej stosowano w nich zaawansowane rozwiązania energetyczne. Teraz jednak widzimy, że w Polsce wdrażane są już pompy ciepła w magazynach na większą skalę, co jest istotnym krokiem w kierunku zrównoważonego rozwoju. Co więcej, jedna z największych na świecie instalacji tego typu znajduje się właśnie w Polsce – druga pod względem wielkości jest w Japonii. Podczas naszego panelu jeden z ekspertów przybliży szczegóły tego projektu.
Kolejnym interesującym tematem, który pojawi się w dyskusji podczas SIlab25, są wspomniane wcześniej olejomaty. Przyznam, że wcześniej nie poświęcałam temu zagadnieniu wiele uwagi, koncentrując się raczej na problemie lokalnego spalania odpadów i niskiej jakości paliw, które przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza, niskiej emisji, trującej nas wszystkich. Jednak kwestia jakości wody w Polsce jest równie paląca – mamy jej bardzo mało, co niezwykle rzadko jest tematem publicznej debaty. W niektórych podwarszawskich miejscowościach latem w godzinach popołudniowych ciśnienie wody w kranach jest tak niskie, że mieszkańcy mają trudności z jej normalnym użytkowaniem. Coraz więcej osób wie, że nie powinno wylewać się leków do kanalizacji, ale co z olejem po smażeniu? Wiele osób wciąż nie ma świadomości, jak prawidłowo się go pozbywać. Tu właśnie pojawiają się olejomaty – rozwiązanie, które pozwala na zbiórkę zużytego oleju roślinnego. To jeden z tematów, które poruszymy podczas panelu.
Kluczowe są wszystkie technologie, które optymalizują wykorzystanie zasobów i zmniejszają ich zużycie. Na poziomie indywidualnym mamy mniejszy wpływ, ale duże firmy mogą dokonywać istotnych zmian. Przykładem jest Coca-Cola, która wdraża zmiany technologiczne w swoich zakładach i zdobywa certyfikaty, takie jak ISO 46001, wymagające spełnienia wysokich standardów w zakresie gospodarki wodnej. Skala ich produkcji sprawia, że każda optymalizacja przekłada się na ogromne oszczędności i pokazuje odpowiedzialne podejście do zasobów, z których korzystają nie tylko oni, ale całe społeczeństwo.
Warto również zwrócić uwagę na skandynawskie firmy, które często testują innowacyjne rozwiązania w swoich projektach. Mam doświadczenie w pracy dla skandynawskiej firmy i wiem, że takie podejście przynosi realne korzyści. Przykładem może być Skanska, która intensywnie rozwija technologie poprawiające efektywność energetyczną m.in w budynkach mieszkalnych. Dzięki temu mieszkańcy mogą liczyć na niższe rachunki i walczyć o korzystniejsze warunki finansowania kredytów hipotecznych.
Współpracuje Pani na co dzień z wieloma podmiotami, które są zobowiązane do przygotowywania swoich pierwszych raportów ESG. Jak Pani ocenia ich gotowość do tych działań i ich świadomość w kwestii GOZ?
ER: Myślę, że wciąż brakuje edukacji na temat gospodarki obiegu zamkniętego. Wiele osób myli ją z recyklingiem, ponieważ to właśnie recyklingowi poświęcono najwięcej uwagi w edukacji ekologicznej. Tymczasem recykling to właściwie ostatnia deska ratunku w całym systemie zarządzania zasobami. Może łatwiej było go wytłumaczyć, dlatego stał się głównym tematem, ale wciąż nie działa on w pełni efektywnie – wielu ludzi nadal nie wie, jak prawidłowo segregować odpady i po prostu nie chce tego robić. Lepiej jest zapobiegać powstawaniu odpadu i myśleć o optymalnym (i jak najmniejszym) wykorzystaniu surowców – co jest właśnie sercem GOZ-u, niż potem wymyślać energochłonne i wodochłonne procesy recyclingu, które często nie dają rady ze źle zaprojektowanymi np. opakowaniami.
W niektórych krajach system jest uproszczony – odpady wrzuca się do kilku głównych kategorii, a późniejsza segregacja odbywa się automatycznie, z wykorzystaniem technologii opartych na sztucznej inteligencji. W Polsce wciąż mamy problem z optymalizacją tego procesu, choć coraz wyższe opłaty za składowanie odpadów wymuszają bardziej świadome podejście do ich przetwarzania.
Nasze podejście do projektowania i produkcji powinno się zmienić. Zbyt często myślimy o tym, co zrobić z odpadami „po fakcie”, zamiast zastanawiać się, jak zapobiegać ich powstawaniu. W przypadku opakowań – powinno się je projektować tak, aby miały minimalny wpływ na środowisko, zamiast przerzucać odpowiedzialność na użytkownika końcowego. Firmy i producenci muszą brać pod uwagę cały cykl życia produktu i jego wpływ na otoczenie.
Regulacje prawne odgrywają tutaj kluczową rolę, ale brakuje jasnej komunikacji, skąd wynikają rosnące opłaty i jakie są ich konsekwencje. Podobnie jak w przypadku wzrostu cen energii – nie tłumaczy się społeczeństwu, że nie chodzi tylko o koszt samej energii, ale także o koszty związane z jej wytworzeniem i wpływem tego procesu na środowisko, np. zanieczyszczeniem powietrza i kosztami jego oczyszczania. Brakuje też edukacji na temat skutków składowania odpadów i tego, że ktoś później musi się nimi zająć – a to również generuje wydatki.
Jeśli chodzi o sektor budowlany, jesteśmy w okresie intensywnej renowacji budynków, ale również wielu wyburzeń. Często dotyczy to obiektów, które były nieefektywne energetycznie lub niewydajne konstrukcyjnie. Coraz więcej firm stara się jednak odzyskiwać materiały budowlane – to podejście staje się coraz bardziej popularne.
Problem w tym, że brakuje regulacji wspierających ponowne wykorzystanie materiałów budowlanych. Nadal nie jest to standard i nie jest to promowane jako coś pożądanego. Dziś wciąż bardziej liczy się „nowe” i „błyszczące” – choć w rzeczywistości np. granit czy inne trwałe materiały zachowują swoje właściwości niezależnie od tego, czy są używane po raz pierwszy, czy drugi. W krajach skandynawskich ponowne wykorzystanie materiałów budowlanych jest już normą, a w Polsce – choć rośnie na to popyt – wciąż jest to domena mniejszych firm, które robią to na własną rękę.
Ten kult nowości wynika z naszej historii – przez lata dążyliśmy do nadrobienia zaległości i posiadania rzeczy „lepszych, większych, nowocześniejszych”. Ale gospodarka obiegu zamkniętego promuje inne podejście: optymalne projektowanie, trwałość i świadome korzystanie z zasobów. Chodzi o to, by budować i produkować rzeczy, które posłużą dłużej, zamiast tworzyć nadmiar i generować odpady. Jeśli jednak już musimy coś wymienić, powinniśmy wiedzieć, jak to zrobić mądrze – w oparciu o transparentność materiałów i dostęp do informacji o ich składzie oraz pochodzeniu. Tu znów pojawia się kwestia regulacji – prawo powinno wspierać cyrkularność, a nie tylko recykling. Dziś przepisy nie zachęcają do ponownego wykorzystania zasobów, a firmy obawiają się inwestować w takie rozwiązania, bo legislacja nie jest wystarczająco jasna i przejrzysta. Potrzebujemy zmiany w tym zakresie, by gospodarka obiegu zamkniętego mogła faktycznie funkcjonować na większą skalę, bez tego realizacje redukcji emisji lokalnie, czy globalnie nie będzie możliwa, GOZ jest tu kluczem.
Elżbieta Rotblum, CEO ESGRE, od wielu lat związana z branżą nieruchomości jako członkini Executive Committee i Head ESG Product Council w Urban Land Institute na Polskę i Czechy, Climate Leadership Expert UNEP/GRID, członek PLGBC a także konsultant firm deweloperskich.
Rozmawiała: Katarzyna Łabuz
Rozmowa ESG Trends





