Dotąd o lokalizacji centrum danych decydował głównie dostęp do energii. Obecnie równie ważnym kryterium jest woda potrzebna do chłodzenia serwerów obsługujących rosnące obciążenia AI. Wskaźnik PUE, mierzący efektywność energetyczną, przestaje wystarczać jako miara wpływu środowiskowego inwestycji, a na znaczeniu zyskuje WUE, czyli wskaźnik zużycia wody.
W Hiszpanii i Irlandii spory o nowe inwestycje wkazują, że problem jest już realny, a Polska, z zasobami wody bliskimi granicy stresu wodnego, powinna wyciągnąć z tego wnioski zawczasu – apelują eksperci.
Woda w centrach danych: nowy wskaźnik obok PUE
PUE, czyli wskaźnik efektywności energetycznej, nie daje już pełnego obrazu środowiskowych kosztów funkcjonowania centrum danych. Coraz większe znaczenie zyskuje WUE, mierzący efektywność wykorzystania wody, zwłaszcza że wiele nowych inwestycji powstaje na obszarach narażonych na jej niedobory.
Z raportu „The Economic Impact of Data Centers in Poland”, przygotowanego przez PLDCA i PwC Polska, wynika, że 89 proc. przedstawicieli sektora obserwuje wzrost znaczenia kryteriów środowiskowych przy wyborze centrum danych. Nie chodzi jednak wyłącznie o ekologię – efektywne zarządzanie energią i wodą pomaga ograniczać koszty oraz zwiększać odporność infrastruktury na rosnące ceny surowców i nowe regulacje.
Rewolucja AI: liquid cooling
Jeszcze kilka lat temu centra danych projektowano pod gęstości mocy rzędu 8–12 kW na szafę rack. Infrastruktura dla AI wymaga dziś często od 30 do 80 kW, a w najbardziej zaawansowanych konfiguracjach nawet ponad 100 kW.
Rosnąca gęstość mocy zmienia sposób projektowania centrów danych. Tradycyjne chłodzenie powietrzem coraz częściej ustępuje rozwiązaniom liquid cooling i direct-to-chip, w których chłodziwo trafia bezpośrednio do procesorów. Poprawia to efektywność odprowadzania ciepła, ale wymaga bardziej precyzyjnego zarządzania energią i wodą.
Z raportu ABB Trends 2026-2027 wynika, że AI stanie się jednym z priorytetowych obszarów rozwoju przemysłu w perspektywie trzech lat. Twierdzi tak ponad jedna trzecia firm produkcyjnych. Dla sektora data center to ważny sygnał, bo wdrożenia sztucznej inteligencji w przemyśle będą generować coraz większe zapotrzebowanie na przetwarzanie danych i stabilne dostawy mocy obliczeniowej – mówi Tomasz Zieliński, dyrektor sprzedaży w biznesie Elektryfikacji ABB w Polsce.
Przy takim obciążeniu nie wystarczy dołożyć kolejnej szafy serwerowej. Trzeba sprawdzić, czy obiekt ma odpowiednie przyłączenie do sieci, rezerwę w systemie dystrybucji energii, automatykę chłodzenia i narzędzia do bieżącego monitorowania pracy instalacji. Jeśli chłodzenie ogranicza pobór prądu, ale zwiększa zużycie wody, operator musi widzieć ten efekt w danych operacyjnych, a nie dopiero w raporcie po zakończeniu miesiąca.
Dlatego centra danych coraz częściej projektuje się jak obiekty przemysłowe, z analizą parametrów w czasie rzeczywistym – dodaje Zieliński.
Woda: Nowa waluta w ocenie dojrzałości inwestycji
Dyskusja o centrach danych długo koncentrowała się przede wszystkim na energii – dostęp do mocy przyłączeniowej w wielu lokalizacjach decyduje o tym, czy inwestycja może zostać zrealizowana. Przykład Stanów Zjednoczonych pokazuje, że podobnym ograniczeniem może stać się woda. Według Environmental and Energy Study Institute duże centra danych mogą zużywać do 5 mln galonów wody dziennie. To jest ok. 19 mln litrów, czyli mniej więcej tyle, ile dziennie zużywa miasto liczące 10-50 tys. mieszkańców.
Aby wraz z rozwojem AI i wzrostem liczby obiektów nie powtórzyć problemów obserwowanych na innych rynkach, europejscy operatorzy coraz większą wagę muszą przykładać do analizy danych i dopasowywania systemów chłodzenia do warunków konkretnej lokalizacji.
W oparciu o dane raportowane w Unii Europejskiej można oszacować, że centra danych odpowiadają zaledwie za ok. 0,01 proc. całkowitego rocznego zużycia wody. To znacznie mniej niż powszechnie się sądzi. Kluczowe znaczenie ma jednak analiza konkretnego projektu, lokalizacji i zastosowanej technologii chłodzenia, ponieważ zużycie wody jest w dużej mierze konsekwencją decyzji projektowych i technologicznych inwestora. Określenie planowanego zużycia i uzyskanie zgody na dostęp do wody jest standardowym elementem uzyskiwania decyzji środowiskowej i pozwolenia na budowę dla każdej inwestycji, w tym centrum danych. Dlatego ostateczny rodzaj zastosowanych rozwiązań technologicznych oraz projektowe WUE obiektu są efektem dialogu z właściwymi organami już na wczesnym etapie inwestycji, przed uzyskaniem ostatecznego pozwolenia na budowę, z uwzględnieniem faktycznego wpływu nowego obiektu na lokalną infrastrukturę – podsumowuje Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA).
W Polsce ten kontekst jest szczególnie ważny. Według OECD kraj dysponuje ok. 1500 m³ odnawialnych zasobów słodkiej wody na mieszkańca rocznie, a poziom poniżej 1700 m³ na mieszkańca uznawany jest za granicę stresu wodnego. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli centrum danych nie jest największym odbiorcą wody w gospodarce, jego wpływ musi być oceniany lokalnie – z uwzględnieniem dostępnych ujęć, sezonowości oraz przepustowości infrastruktury wodociągowej i kanalizacyjnej.
Konieczność uwzględniania gospodarki wodnej już na etapie projektowania obiektu
Dla inwestorów ta zmiana perspektywy oznacza konieczność uwzględniania gospodarki wodnej już na etapie projektowania obiektu. Dla samorządów – potrzebę sprawdzania, czy planowane centrum danych nie zwiększy nadmiernie obciążenia lokalnych ujęć wody, sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, zwłaszcza w okresach suszy lub zwiększonego zapotrzebowania.
Rynek centrów danych wchodzi w etap, w którym o przewadze nie będzie decydować głównie tempo ogłaszania kolejnych projektów. Na znaczeniu zyskuje „jakość” rozpatrywanych inwestycji: możliwość etapowania budowy i modernizacji infrastruktury przez cały cykl pracy obiektu, bezpieczeństwo cyfrowe i zużycie zasobów.





