Zielone przystanki, miejskie punkty napraw czy łąki kwietne – to przykłady zielonych inwestycji, które pojawiają się w wielu miastach, zwłaszcza średnich i mniejszych. Jak podkreślają samorządowcy, to nie wielkie inwestycje, lecz mniejsze, dobrze przemyślane działania przynoszą realną poprawę jakości życia.
Budżety samorządów na zrównoważony rozwój w 2026
Listopad to dla samorządów czas gorący – nie politycznie, lecz finansowo. Właśnie teraz powstają projekty uchwał budżetowych na przyszły rok. Od tego, jak samorządy rozłożą wydatki i inwestycje, zależy, czy lokalne wspólnoty będą się rozwijać w sposób zrównoważony – czy raczej popadną w kosztowne, efektowne, lecz krótkotrwałe projekty.
Mieszkańcy oczekują widocznych efektów
Jednostki samorządu terytorialnego (JST) od kilku lat zmagają się z trudną sytuacją finansową. Spadek wpływów z udziałów w podatku PIT, inflacja i rosnące koszty energii ograniczają pole manewru. W wielu miastach, zwłaszcza średnich i mniejszych, coraz trudniej zbilansować wydatki bieżące z dochodami.
To czas, w którym trzeba szczególnie ważyć każdą złotówkę – mówi Tomasz Aniuksztys, burmistrz Gryfic. Mamy świadomość, że mieszkańcy oczekują widocznych efektów, ale coraz częściej to nie wielkie inwestycje, lecz mniejsze, dobrze przemyślane działania przynoszą realną poprawę jakości życia.
Zielone inwestycje – taniej i mądrzej
Coraz więcej samorządów inwestuje w rozwiązania przyjazne środowisku, które nie wymagają wielomilionowych nakładów. Przykładowo:
– Łódź rozwija program łąk kwietnych i nasadzeń drzew w centrum miasta – niskokosztowy sposób na walkę z miejskimi wyspami ciepła
– Poznań wprowadza tzw. zielone przystanki, które obniżają temperaturę powietrza i poprawiają retencję wód opadowych
– Bielsko-Biała inwestuje w miejskie punkty napraw (tzw. „repair café”), gdzie mieszkańcy mogą za darmo naprawić drobny sprzęt
– Gdańsk prowadzi program oszczędzania energii w szkołach i budynkach publicznych, w ramach którego wprowadzono system monitoringu zużycia energii i działania edukacyjne. Celem jest ograniczenie zużycia prądu i kosztów utrzymania placówek oświatowych
To przykłady pokazujące, że realne efekty – w postaci niższych rachunków, czystszego powietrza czy lepszej retencji – da się osiągnąć bez spektakularnych budżetów.
Ekologia i rozsądek – coraz częstszy kierunek inwestycji
Podobnym przykładem są Olejomaty – urządzenia do zbierania zużytego oleju spożywczego, które można wydzierżawić za około 1500 zł miesięcznie. Pierwsze z nich pojawiło się w gminie Redzikowo w październiku 2024 roku, a dziś działa już blisko 100 punktów w całej Polsce, m.in. w Opolu, Płocku, Sochaczewie, Bytomiu czy na Helu.
To rozwiązanie niskokosztowe, proekologiczne i edukacyjne zarazem. Mieszkańcy oddają zużyty olej w sposób bezpieczny dla środowiska, a samorządy ograniczają ryzyko zanieczyszczeń w kanalizacji i związane z nimi kosztowne awarie sieci.
Takie inicjatywy pokazują, że ekologia może być realnym wsparciem dla budżetów lokalnych – podkreśla Małgorzata Rdest, inicjatorka projektu Olejomaty. Nie chodzi tylko o aspekt środowiskowy, ale także o konkretne oszczędności: mniej awarii kanalizacji, mniejsze zużycie wody, większa świadomość mieszkańców. To wymierny efekt za niewielki koszt.
Olejomaty pokazują też, że ekologia nie musi oznaczać wysokich wydatków. To rozwiązanie, które uczy codziennych, praktycznych nawyków i realnie wspiera samorządy w gospodarce obiegu zamkniętego. Wystarczy jedno urządzenie, by zainicjować zmianę w całej społeczności. Wiele gmin dopiero uczy się, że efektywność budżetowa może iść w parze z ekologią.
Mieszkańcy coraz bardziej świadomi
W ostatnich latach rośnie też znaczenie budżetów obywatelskich. Coraz częściej to właśnie mieszkańcy zgłaszają pomysły, które później stają się częścią większych strategii miejskich. Zgłaszane projekty są często skromne finansowo, ale trafiają w realne potrzeby: nowe nasadzenia drzew, miejsca do zbiórki elektroodpadów, stojaki rowerowe czy rewitalizacja podwórek.
Samorządy uczą się, że mniejsze inwestycje mogą przynieść większe korzyści.
Od jakiegoś czasu obserwujemy, że w budżetach obywatelskich pojawiają się projekty związane z ekologią i recyklingiem, które później są rozwijane w skali całego miasta – podkreśla Małgorzata Rdest.
Zielona transformacja miast – między inwestycją a odpowiedzialnością
Planowanie budżetu na 2026 rok będzie dla samorządów próbą równowagi. Z jednej strony wciąż pojawiają się duże potrzeby inwestycyjne – modernizacja dróg, sieci ciepłowniczych czy infrastruktury szkolnej. Z drugiej – rośnie świadomość, że nie każda inwestycja wymaga milionowych nakładów, by przynieść wymierne efekty.
Ostatecznie chodzi o to, by publiczne pieniądze pracowały dla ludzi – nie dla efektu wizualnego. Bo rozwój lokalny to nie konkurs na najbardziej widowiskową inwestycję, lecz codzienna praca na rzecz czystszego środowiska, lepszej edukacji i większego komfortu mieszkańców.





