W 2026 r. usługi nowej mobilności są już w polskich miastach szeroko dostępne, ale wciąż nie pełnią roli pełnoprawnej alternatywy dla samochodu. Z badania „Barometr Nowej Mobilności 2026″ przygotowanego przez PSNM, wynika, że 69% respondentów korzysta z usług nowej mobilności (rowery miejskie, hulajnogi, skutery, car sharing, mobilność na żądanie), ale tylko 6,5% robi to niemal codziennie.
Korzystamy z usług nowej mobilności okazjonalnie
Największe grupy użytkowników korzystają z usług nowej mobilności okazjonalnie: ok. 20% kilka razy w roku, kolejne 21% raz – dwa razy w miesiącu, a 21,3% co najmniej raz w tygodniu. To pokazuje, że nowa mobilność jest znana i „oswojona”, ale dla większości pozostaje uzupełnieniem, a nie podstawą codziennych dojazdów.
Jednocześnie wyniki badania wskazują, że gotowość do zmiany jest większa niż faktyczne wykorzystanie usług. Aż 64% respondentów deklaruje, że mogłoby zrezygnować z korzystania z prywatnego samochodu, gdyby inne środki transportu zapewniały szybkie i tanie przemieszczanie się po mieście.
Tylko 36% ankietowanych mówi wprost, że nie jest gotowa na taki krok. To ważny sygnał: bariera nie leży w emocjonalnym przywiązaniu do samochodu, ale w ocenie, że obecne alternatywy nie są jeszcze wystarczająco niezawodne, wygodne i opłacalne, by przejąć rolę głównego środka transportu.
Uber, Bolt, rower miejski, a może hulajnoga?
Preferencje dotyczące tego, z jakich form nowej mobilności mieszkańcy by skorzystali zamiast samochodu czy klasycznej komunikacji zbiorowej, dobrze tę sytuację tłumaczą. Najwięcej osób wskazuje mobilność na żądanie (33,5%) – rozwiązania typu Uber czy Bolt, które dają wysoki poziom przewidywalności i komfortu. Dalej pojawiają się rowery miejskie (27,7%) oraz samochody na minuty (18,2%), a dopiero potem inne formy współdzielonej mikromobilności, takie jak hulajnogi czy skutery.
Usługi wspóldzielne
Widać zatem, że mieszkańcy miast są otwarci na różne modele nowej mobilności, ale wybierają przede wszystkim te, które najbardziej przypominają doświadczenie „klasycznego transportu na telefon” – prostego, dostępnego i zrozumiałego kosztowo. Na tym tle bardzo istotne są też wskazywane wady usług współdzielonych.
Jak wynika z raportu PSNM, najczęściej wymieniane problemy dotyczą poczucia ryzyka i jakości usługi: obawa o uszkodzenie pojazdu i związane z tym koszty pojawia się u 41,4% respondentów. 37,8% zwraca uwagę na zły stan techniczny pojazdów, a 34,1% wskazuje, że w dłuższej perspektywie takie usługi są zbyt drogie. Do tego dochodzi mała dostępność pojazdów (30,7%) oraz skomplikowane, mało przewidywalne cenniki (31,9%). W praktyce oznacza to, że użytkownicy zderzają się nie z jednym, lecz z całym pakietem drobnych niedogodności, które razem podważają zaufanie do usług współdzielonych jako rozwiązania „na każdy dzień”.
Co nas powstrzymuje przed korzystaniem z usług nowej mobilności?
W efekcie nowa mobilność w polskich miastach ma wciąż „pod górkę”. Nie brakuje jej rozpoznawalności, nie brakuje też deklaratywnego popytu – brakuje jakości operacyjnej, która pozwoliłaby zastąpić samochód prywatny w codziennym użytkowaniu. Dane z badania jasno wskazują, w jakim kierunku powinna pójść zmiana: większa przewidywalność dostępności, prostsze i bardziej transparentne modele cenowe, lepszy stan techniczny flot oraz ograniczenie ryzyka po stronie użytkownika.
Jeżeli te warunki zostaną spełnione, to przy 64% deklaracji gotowości do porzucenia auta, nowa mobilność może stać się jednym z kluczowych narzędzi odciążania miast z ruchu samochodowego. Na razie jednak można dostrzec dysproporcję między gotowością użytkowników a tempem, w jakim rozwijają się usługi, które mają umożliwić tę zmianę – podsumowują autorzy Barometru Nowej Mobilności 2026.
Źródło: „Barometr Nowej Mobilności 2026″ Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM)





