Na poziomie krajowym brakuje jednoznacznych przepisów, które wprost nakazywałyby deweloperom wdrażanie zasad ESG lub przewidywały sankcje za ich brak – mówi Piotr Jakubowski, Project Director BPI Real Estate Poland.
ESG czyli działania na rzecz środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego coraz częściej znajdują się w centrum uwagi deweloperów, inwestorów i ustawodawców. Ale czy obowiązujące regulacje faktycznie pomagają w ich wdrażaniu? Czy prawo nadąża za rzeczywistością? A może najskuteczniejsze są nadal działania oddolne i samoregulacja rynku? Z perspektywy BPI Real Estate Poland – firmy, która od lat buduje w Polsce w duchu zrównoważonego rozwoju – odpowiedź jest jednoznaczna: prawo nie wystarczy. Potrzebni są liderzy.
ESG w branży nieruchomości: rozproszone przepisy i trudna interpretacja
Na poziomie krajowym brakuje jednoznacznych przepisów, które wprost nakazywałyby deweloperom wdrażanie zasad ESG lub przewidywały sankcje za ich brak.
Owszem, w różnych ustawach – m.in. prawie budowlanym czy ustawie o ochronie środowiskowa – znajdziemy przepisy, które pośrednio odnoszą się do kwestii zrównoważonego rozwoju. Ale w większości przypadków są one rozproszone, niejasne i, co najważniejsze, w dużej części niewiążące dla sektora nieruchomości mieszkaniowych.
Z kolei na poziomie unijnym sytuacja jest bardziej dynamiczna. Taksonomia UE, dyrektywa CSRD czy strategia Zielonego Ładu wprowadzają pewne standardy raportowania i cele klimatyczne. Ale i one są często niedoprecyzowane i wymagają interpretacji – nierzadko z pomocą specjalistycznych kancelarii czy doradców ESG.
Rynek sam się reguluje, bo to się opłaca
Skoro przepisy nie są wystarczające, to dlaczego firmy wdrażają zaawansowane strategie ESG? Odpowiedź jest prosta: bo tego wymaga rynek. Nasi klienci wybierają mieszkania realizowane w budynkach energooszczędnych, z pompami ciepła, fotowoltaiką czy retencją wody – bo wiedzą, że będą one tańsze w utrzymaniu.
Inwestorzy szukają aktywów bezpiecznych, odpornych na zmiany klimatyczne i łatwych do ubezpieczenia. Banki i fundusze ograniczają finansowanie projektów, które nie spełniają wymagań środowiskowych. Rynek sam się reguluje. Ale firmy takie jak nasza nie czekają na presję z zewnątrz. Chcemy być pionierami, chcemy edukować, chcemy wyznaczać kierunki. To część naszej strategii, nie tylko misji.
Piotr Jakubowski, Project Director BPI Real Estate Poland

Mądre prawo? Tak. Ale tylko wtedy, gdy wspiera dobre decyzje
To jednak nie znaczy, że regulacje są zbędne. Przeciwnie – potrzebujemy przemyślanych przepisów, które będą wspierać firmy odpowiedzialne, a eliminować te, które działają krótkowzrocznie. Przepisy powinny być czytelne, egzekwowalne i powiązane z korzyściami ekonomicznymi.
Przykład? Jeśli państwo chce wspierać retencję wody, powinno dawać konkretne ulgi dla projektów, które ją wdrażają. Jeśli chce przyspieszyć transformację energetyczną – powinno wymagać określonego udziału OZE w nowych inwestycjach. Dziś takich obowiązków w Polsce nie ma – a można by je wprowadzić, bez nadmiernego obciążania firm.
Zielony Ład – dobre intencje, słaba komunikacja
Unijny Zielony Ład to strategia ambitna: redukcja emisji o 55% do 2030 r., zwiększenie udziału OZE, poprawa efektywności energetycznej budynków. Problemem jednak nie jest idea, tylko sposób jej wdrażania.
W Polsce Zielony Ład często bywa źle komunikowany, chaotycznie interpretowany i pozbawiony realnych konsultacji z branżą. Tymczasem to właśnie polska branża deweloperska zrobiła w ostatnich latach ogromny krok naprzód – często przewyższając standardy zachodnie. Warto byłoby z tej wiedzy skorzystać. Dlatego prezentujemy nasze dokonania również po to, aby zainspirować inne firmy z rynku nieruchomości do wdrożenia działań ESG.
CSR, ESG i greenwashing – co się zmieniło?
W przeszłości wiele firm traktowało działania „zielone” jako element komunikacji, w wyniku czego spotykały się z zarzutami o greenwashing – czyli pozorowanie działań proekologicznych bez realnych efektów. Dziś sytuacja wygląda inaczej, bo dzięki ESG mamy twarde dane. Wiemy, ile energii oszczędzamy, ile wody retencjonujemy, jaki ślad węglowy generujemy.
To wszystko mierzymy i raportujemy – nie tylko w dokumentach obowiązkowych, ale też na naszych stronach internetowych. W naszym przypadku dane, które podajemy są audytowane, a stosowane standardy często przewyższają wymagania taksonomii europejskiej – np. jednym z celów BPI Real Estate to minimum 15% lepsza efektywność energetyczna niż krajowe przepisy (przy wymaganiu UE na poziomie 10%).
Deweloperzy mają wpływ. I to ogromny
Budynki odpowiadają za 40 – 50% zużycia energii i emisji w Polsce. Zmiana w sposobie ich projektowania i zasilania może znacząco wpłynąć na bilans energetyczny całego kraju. Przykład? W inwestycji Panoramiqa w Poznaniu średnioroczna produkcja energii z paneli fotowoltaicznych pokrywa średnioroczne zapotrzebowanie części wspólnych.

Dodatkowo w tej inwestycji zastosowaliśmy retencję wody i szereg rozwiązań energooszczędnych, co wg obliczeń zrealizowanych w 2024r. przekładało się na oszczędności w eksploatacji rzędu 40-50 tys. zł rocznie. To realna wartość – dla środowiska, dla naszych klientów, którzy będą mieszkać w tym budynku, ale także dla naszej firmy.
Czego potrzebuje rynek?
Na koniec zastanówmy się co można by poprawić?
- Większe wymagania dotyczące efektywności energetycznej budynków
- Obowiązkowa retencja wody deszczowej
- Konkretne przepisy wspierające zasilanie inwestycji z OZE
- Czytelne standardy i konsultacje społeczne przed ich wprowadzeniem
To pozwoliłoby jeszcze skuteczniej eliminować firmy stosujące greenwashing, a jednocześnie wspierać tych, którzy chcą działać odpowiedzialnie – nie tylko z przekonania, ale też z biznesowego rozsądku.
Polski sektor mieszkaniowy nie potrzebuje rewolucji, tylko mądrego wsparcia. Firmy takie jak nasza już dziś pokazują, że możliwe jest projektowanie i budowanie w sposób zrównoważony, oparty na danych, audytach i realnych oszczędnościach. Przepisy mogą pomóc, ale nie zastąpią świadomego przywództwa. I właśnie tego najbardziej dziś potrzebujemy od rynku.





