Wielu deweloperów wdraża komponenty „E” (środowiskowe) i „S” (społeczne), bo są one widoczne, zrozumiałe i wdzięczne komunikacyjnie. Ale prawdziwe wyzwanie, i zarazem różnica między mówieniem o ESG, a zrównoważoną strategią, zaczyna się przy „G”, czyli ładzie korporacyjnym – mówi Piotr Jakubowski, Project Director BPI Real Estate Poland.
ESG to decyzja
ESG coraz częściej staje się nieodłączną częścią dyskusji o przyszłości sektora nieruchomości. Czy to tylko chwilowy trend, reakcja na oczekiwania inwestorów i unijnych regulatorów? A może rzeczywista szansa na stworzenie lepszych, bardziej odpowiedzialnych miast i bardziej odpornych firm? W BPI Real Estate Poland nie mamy wątpliwości: ESG to przyszłość budownictwa mieszkaniowego. I nie dlatego, że tak nakazują przepisy – ale dlatego, że tak nakazuje odpowiedzialność. Odpowiedzialność wobec mieszkańców, środowiska, ale też wobec nas samych jako organizacji, która chce budować trwałą wartość.
Wiele firm, nie tylko deweloperów mówi dziś o ESG, ale tylko część z nich rzeczywiście integruje jego zasady z codzienną praktyką biznesową. W BPI Real Estate Poland traktujemy ESG jako integralną część naszej strategii biznesowej wpisaną w strukturę budżetów projektowych i podlegającą wewnętrznym audytom – niezależnie od obowiązku prawnego.
W Polsce czy nawet na poziomie unijnym, obowiązujące przepisy wciąż są dość łagodne – nie wymuszają wdrażania ambitnych standardów środowiskowych ani szczegółowego raportowania. I to właśnie brak regulacji może być paradoksalnie barierą dla rozwoju ESG – bo część rynku nie czuje potrzeby działania. My działamy mimo braku przymusu, bo wiemy, że zrównoważony rozwój to po prostu dobra strategia.
Budynki to 40% zużycia energii i 100% odpowiedzialności
Trudno przecenić wpływ branży nieruchomości na klimat. Budynki odpowiadają za około 40% zużycia energii globalnie, a w Polsce nawet ponad 50%. To oznacza, że każdy procent efektywności energetycznej ma znaczenie. To także oznacza, że deweloperzy mogą i powinni aktywnie uczestniczyć w transformacji energetycznej.
Jak? Odpowiedzią nie są tylko nowe technologie, a przede wszystkim proste decyzje projektowe, jak np. białe dachy odbijające promienie słoneczne i obniżające temperaturę wewnątrz budynków. Świetnym przykładem jest nasza inwestycja Panoramiqa w Poznaniu, w której różnica w koszcie między czarną a białą papą była niemal zerowa, natomiast korzyści środowiskowe i użytkowe były ogromne.

Podobnie z systemami retencji wody, panelami fotowoltaicznymi czy możliwością ładowania aut elektrycznych. Często to nisko kosztowe decyzje, które mają długofalowy wpływ na środowisko, finanse mieszkańców i wartość inwestycji.
Najtrudniejsze, ale najważniejsze „G” jak Governance
Wielu deweloperów wdraża komponenty „E” (środowiskowe) i „S” (społeczne), bo są one widoczne, zrozumiałe i wdzięczne komunikacyjnie. Ale prawdziwe wyzwanie – i zarazem różnica między mówieniem o ESG, a zrównoważoną strategią – zaczyna się przy „G”, czyli ładzie korporacyjnym.
Governance to zarządzanie strategią ESG w sposób spójny, mierzalny i audytowalny. To wdrożenie zasad ESG w DNA organizacji, na poziomie decyzji zarządczych i operacyjnych. W BPI Real Estate od początku traktowaliśmy ESG jako integralny element naszej struktury, a nie zewnętrzny dodatek. Dzięki temu nie musimy tworzyć „wizerunku odpowiedzialnego dewelopera” – my po prostu nim jesteśmy, bo nasze działania to potwierdzają.
Edukacja klientów i odpowiedzialność wobec społeczności
Rola dewelopera się zmienia. Już nie jesteśmy tylko „dostawcą mieszkań”. Coraz częściej jesteśmy też edukatorem, partnerem dla miasta, animatorem lokalnych społeczności.
Klienci pytają o certyfikaty, rozwiązania ekologiczne, prognozowane koszty eksploatacyjne. Oczekują, że inwestycje będą dopasowane nie tylko do ich potrzeb, ale i do wyzwań współczesności. Odpowiedzialne projektowanie przestaje być luksusem – staje się nowym standardem.
Dlatego nasze inwestycje są otwarte – rezygnujemy z grodzenia, zachowujemy ciągi piesze, tymczasowo udostępniamy tereny budowy lokalnym społecznościom i artystom. To nie kosztuje wiele, ale pokazuje, że rozumiemy rolę, jaką odgrywamy w strukturze miasta.
Małe kroki dają wielkie efekty, czyli jak zacząć?
Nie każda firma musi od razu wprowadzać zaawansowane systemy ESG. Można zacząć od prostych działań, które, wdrażane konsekwentnie, zbudują nową kulturę organizacyjną:
- zamiana czarnych dachów na białe
- obowiązkowa retencja wody w projektach
- audyt energetyczny każdego budynku
- elementy wspierające bioróżnorodność (np. budki lęgowe)
- współpraca z NGO i lokalnymi społecznościami
- raportowanie niefinansowe (nawet jeśli nieobowiązkowe)
To wystarczy, by rozpocząć realną zmianę. A małe zmiany – jak w życiu – mają tendencję do kumulacji.
ESG się opłaca. Dosłownie
Na koniec odpowiedź na pytanie: Czy ESG się opłaca? Tak. I to nie tylko środowiskowo, ale także finansowo, bo wpływa na: • niższe koszty utrzymania budynków, • lepszą reputację marki, • większe zainteresowanie klientów i funduszy, • mniejsze ryzyko regulacyjne, • trwałość wartość inwestycji.
We wspomnianej już inwestycji Panoramiqa szacujemy, że ekologiczne rozwiązania mogą przynieść mieszkańcom nawet 50 tys. zł oszczędności rocznie. To konkretna wartość dodana. I konkretna przewaga konkurencyjna.
W BPI Real Estate Poland nie pytamy już „czy warto?”, tylko „co możemy zrobić jeszcze lepiej?”. Budujemy osiedla, które są trwałe, odpowiedzialne i zintegrowane z otoczeniem. Działamy tak, jak chcielibyśmy, by działał rynek – świadomie i przyszłościowo. Bo ESG to nie koszt, a inwestycja w ludzi, w miasto, w klimat i relacje. To inwestycja w firmę, która będzie gotowa na każde wyzwanie.





