Unijna dyrektywa Right to Repair (prawo do naprawy) właśnie wchodzi w życie. Regulacje mają wspierać model GOZ i ułatwiać konsumentom wydłużanie życia elektroniki. Zdaniem Kiliana Kaminskiego, współzałożyciela refurbed i członka zarządu European Refurbishment Association (EUREFAS), nowe przepisy rozwiązują tylko część problemu, ponieważ nie gwarantują, że naprawa będzie dla konsumenta ekonomicznie opłacalna i łatwiejsza.
Dyrektywa Right to Repair zasługuje na uznanie, ponieważ ogranicza praktyki, za pomocą których producenci od lat utrudniali naprawy. Nadal nie odpowiada jednak na podstawowe pytanie: ile powinna kosztować naprawa, aby była dla konsumenta realną alternatywą wobec wymiany urządzenia? Jeśli część zamienna kosztuje 80 proc. ceny nowego produktu, samo prawo do jej zakupu niewiele zmienia. Nie potrzebujemy kolejnego prawa wyłącznie na papierze, ale jasnych zasad, dzięki którym naprawa rzeczywiście będzie się opłacać – mówi Kilian Kaminski, współzałożyciel refurbed i członek zarządu European Refurbishment Association (EUREFAS).
Udostępnianie części zamiennych po „rozsądnych” cenach
Dyrektywa zobowiązuje producentów do udostępniania części zamiennych po „rozsądnych” cenach, ale nie określa, co dokładnie taka cena oznacza. Nie wprowadza żadnego wzoru, limitu procentowego ani mierzalnego punktu odniesienia.
W praktyce, zdaniem Kaminskiego, część zamienna może więc kosztować nawet 80 proc. ceny nowego produktu, przez co zakup kolejnego urządzenia nadal będzie bardziej atrakcyjny niż jego naprawa.
Drugą istotną kwestią jest dostęp do kompatybilnych, ponownie wykorzystywanych lub drukowanych w technologii 3D części zamiennych. Choć dyrektywa „Right to Repair” zakazuje producentom stosowania warunków umownych, sprzętu lub oprogramowania, które ograniczają możliwość naprawy, dopuszcza jednocześnie wyjątki uzasadnione „legitymowanymi i obiektywnymi czynnikami”, w tym ochroną praw własności intelektualnej. Nie określa przy tym precyzyjnie, kiedy powołanie się na takie przesłanki jest uzasadnione.
Według Kiliana Kaminskiego może to pozostawić przestrzeń do dalszego stosowania tzw. parowania części, czyli przypisywania konkretnego podzespołu do danego urządzenia. Po zamontowaniu kompatybilnego elementu użytkownik może zobaczyć komunikat ostrzegawczy, utracić dostęp do wybranych funkcji lub zostać zmuszony do skorzystania wyłącznie z części określanych przez producenta jako oryginalne. Jeżeli niezależny serwis nie otrzyma informacji potrzebnych do przeprowadzenia naprawy albo urządzenie nie będzie prawidłowo współpracować z kompatybilnym elementem, formalne prawo do naprawy może okazać się trudne do wykorzystania w praktyce.
Prawo do naprawy a naprawialny produkt
Dyrektywa Right to Repair reguluje prawa konsumentów oraz obowiązki producentów związane z dostępem do naprawy. Według Kaminskiego nie określa natomiast, w jaki sposób urządzenia powinny być projektowane, aby ich serwisowanie było technicznie możliwe. Za ten obszar odpowiadają odrębne przepisy Ecodesign, nazywane również Ekoprojektem. Choć oba rozwiązania są ze sobą powiązane, to pełnią inne funkcje:
Prawo do naprawy ma znaczenie tylko wtedy, gdy produkt rzeczywiście można naprawić. Right to Repair daje konsumentowi prawo, a Ekoprojekt umożliwia skorzystanie z niego w praktyce. Dopiero współdziałanie obu regulacji może realnie wydłużyć okres użytkowania urządzeń – podkreśla Kilian Kaminski.
Współzałożyciel refurbed proponuje trzy zmiany, które mogłyby przynieść korzyści dla konsumentów wynikające z prawa do naprawy. Postuluje wprowadzenie limitu cen części zamiennych, tak aby koszt naprawy był wyraźnie niższy od zakupu nowego urządzenia, doprecyzowanie przepisów określających sytuacje, w których producent może odmówić naprawy, oraz jednoznaczny zakaz stosowania blokad technicznych, takich jak parowanie części, które utrudniają działalność niezależnych serwisów i ograniczają możliwość naprawy sprzętu.




